Lista dyskusyjna wspólnoty Dom na skale.
https://groups.google.com/.../dom_na_skale
Diakonia modlitwy
https://groups.google.com/.../dns-modlitewna

Magda - Bóg jest wojownikiem

Kochani, chciałam się podzielić pewnym cudownym odkryciem. Bóg jest wojownikiem. Dosłownie! I to właśnie (jeśli chodzi o mój przypadek) o mnie, jako Magdę, konkretną jednostkę tu na ziemi.

Jakoś trzy tygodnie temu znajdowałam się w stanie, dokładnie nie wiem jak  go wam opisać, na pewno nie dobrym. Początkowo zaczęłam tracić relację z Bogiem, następnie doszła praca (ciężki okres przed świętami, nerwy, stres). Następnie szkoła, coraz więcej nauki, trochę zaliczeń w międzyczasie. Tyle spraw nagromadziło mi się w tak krótkim czasie, ale myślałam: dam sobie radę, jak zawsze.

 

Otóż wyszło zupełnie inaczej. Nie radziłam sobie ze stresem w pracy, na studiach obudziły mi się chore ambicje (muszę wszystko zrobić, a tyle tego jest, nie wyrobię się, jestem za słaba....no tak, ale jeszcze to i tamto a tak mało czasu...), moja relacja osobista z Bogiem "jakaś" tam była... jakaś.

Zaczęło się niewinnie: zmęczenie po pracy, nauka do późna, rano do pracy.... w końcu weekend i studia. To trzeba zaliczyć, te zadanie zrobić i jeszcze to i tamto.... i znów praca. Totalny młyn, w którym ja przestawałam się czuć dobrze, było ze mną źle tylko, że ja tego nie widziałam i co gorsze po prostu gdy zauważyłam, że już coś ze mną nie tak, okropnie bałam się zwrócić do Boga najprościej jak tylko można. Ogarnął mnie okropny STRACH. Przez te trzy tygodnie czułam się z dnia na dzień coraz gorzej. Zaczęło mi szwankować zdrowie, które uniemożliwiało mi naukę i pracę. Ogarnął mnie powoli totalny chaos.

I właśnie wtedy kiedy byłam u kresu moich sił Bóg zaczął konkretnie działać i walczyć o mnie przez konkretne osoby.

Bardzo bliska mi osoba wywaliła mi bez ogródek rożne rzeczy na temat mojego aktualnego stanu, ale powiedziała mi też ważną rzecz, że Bóg jest Bogiem ładu i uporządkowania, to On zatroszczy się o to wszystko w czym żyję (praca, studia) i po prostu powinnam przestać się Go bać i zrobić maleńki krok, a On zadba o resztę. Była to niezwykle trudna dla mnie rozmowa, ale coś zaczęło we mnie pękać i stwierdziłam, że pójdę do spowiedzi. Od tamtej pory, a dokładnie od czuwania adwentowego w naszej wspólnocie, moje życie powraca powoli do ładu i uporządkowania. Wiem, że muszę nad wieloma sprawami jeszcze popracować, ale wiem też, że nie jestem sama. Bóg jest zawsze przy mnie i jak będzie trzeba to o mnie zawalczy i to konkretnie.

Bóg zaczął mnie też doświadczać poprzez Eucharystię. Zaczęłam częściej uczestniczyć we mszach w tygodniu i powiem wam, że pokazuje mi On swoje piękno, wprowadzając pewien porządek w moje życie. Jest mi łatwiej oddychać, dosłownie. Nie mam już takich mocnych bólów głowy jak miałam wcześniej. W pracy częściej się uśmiecham, na uczelni racjonuję dawki nauki (to co ważniejsze na już, a co mniej to na później, a nie wszystko na raz). I wcale nie jest tak, że zmniejszyły mi się obowiązki. O nie, dawka emocji taka sama, ale Bóg uczy mnie te porcje mojego ciężaru racjonować i przede wszystkim zmienia moje podejście do tych wszystkich spraw, pomaga je uporządkować. Dzięki Jego łasce działającej w innych osobach pozwolił mi dostrzec się jako Boga-Wojownika, który walczy o każdego, kto choć w jakimś małym stopniu stara się trwać przy Nim.

Bóg jest wspaniały i wiem, że działa w wielu z Was, dlatego ogromnym DAREM od Niego, który dostałam jest WSPÓLNOTA, to właśnie Wy. I dzięki Waszej otwartości na Jego działanie świadomie lub mniej stajecie się narzędziami w rękach Pana i za to Wam wszystkim dziękuję, że jesteście. Amen.